Aktualności Relacje z wyjazdów Galeria O nas Polecane strony Zloty przodownickie
48 Zlot w Sanoku
Lysá hora
Bieszczady
55 Zlot Sudecki
47 Zlot w Nowym Sączu
II Rajd Integracyjny
XII Rajd PTTK
I Rajd Integracyjny
54 Zlot Sudecki
46 Zlot w Zwardoniu
XI Rajd PTTK
53 Zlot Sudecki
Zlot oddziałów PTTK
Kozia Góra
Babia Góra, Polica
Błatnia
X Rajd "Przyjaciół Dwójki"
52 Zlot Sudecki
44 Zlot w Przemyślu
Śnieżnik
Jubileusz
51 Zlot Sudecki
43 Zlot w Iwoniczu
60-lecie na Klimczoku
Górskie spotkanie
50 Zlot
Beskid Żywiecki
Beskid Śl. Morawski
Beskid Mały
Jałowiec
Brenna
Spotkanie opłatkowe
49 Zlot Sudecki
41 Zlot Przodowników
Włochy - Dolomity
Masyw Śnieżnika
Góry Izerskie
Blachowanie 2010
Austria - Ferraty
Góry Świętokrzyskie
Pieniny
"Spotkanie opłatkowe"
Pilsko
48 Zlot Sudeckich Przodowników
40 Zlot Przodowników
Austriackie Via Ferraty
Beskid Morawski
Mogielica, Wielki Wierch
Ślęża
Blachowanie
Śladami bieszczadzkich cerkwi
Górski "Opłatek"
47 Ogólnopolski Zlot Sudecki
39 Zlot Przodowników
Orawa
Góry Izerskie
Austria - ferraty
Bieszczady
Beskid Wyspowy
Lipnica Murowana
Beskid Morawski
Góry Stołowe
Wielka Racza
Krynica - Cerkwie

Wyjazdy w 2007 roku


Wyjazdy w 2006 roku


Wyjazdy w 2005 roku

Zakończenie sezonu 2006
Góry Sowie - Sudety
11 - 12 listopad

    Założenie było takie, że będziemy chodzić pod ziemią, bo w Sudetach do tej pory byłam 3 razy i większość czasu spędziłam chodząc po tzw. dziurach, co zresztą bardzo mi się spodobało, i dlatego chciałam i innym te dziury pokazać. W Górach Sowich dziur pod dostatkiem - są tam trzy podziemne poniemieckie kompleksy udostępnione do zwiedzania z przewodnikiem i innymi atrakcjami, i cztery inne, z których trzy można zwiedzać na własną rękę i odpowiedzialność (i z własnym sprzętem do "grotołażenia"), a czwarty jest pod zamkiem Książ i nie jest udostępniony w ogóle ze względu na umiejscowioną tam aparaturę PAN do badań ruchów sejsmicznych.
    Bazę noclegową znaleźliśmy "U kowala" w Rzeczce, w miejscu gdzie czerwony szlak schodzi z głównej drogi i biegnie do góry na Wielką Sowę. Spotkanie nastąpiło w Rzeczce pod kwaterą w sobotę o godzinie 900 (lub troszkę później...). My jednak podjechaliśmy do Walimia i stamtąd wyruszyliśmy czarnym szlakiem w kierunku Kompleksu Podziemnego "Włodarz". Skład grupy szperaczy był następujący: kolega Józek (prezes KTG), sympatycy KTG - Sylwia i Sebastian, oraz organizatorzy - Magda i Rafał. Grupa niewielka, jednakże zaangażowana i zdeterminowana by przeniknąć tajemnice niemieckiego projektu Riese w Górach Sowich, chyżo pomknęła w kierunku zboczy Włodarza, gdzie są dwa dostępne wejścia do podziemnego miasta. Po dojściu na miejsce, zdecydowaliśmy się zwiedzić kompleks, w programie co prawda było zwiedzanie innego kompleksu - "Osówka", jednakże bliskość wejścia do dziury pobudziła naszą ciekawość i po prostu musieliśmy wejść do środka, decydując się na dłuższy wariant trasy, połączony z przepłynięciem łódkami części kompleksu, która znajduje się pod wodą. Zwiedzanie było dość kameralne, bo nie zdążyliśmy na pełną godzinę, kiedy to można wejść do środka, ale dla nas "uruchomiono" dodatkowego przewodnika. W środku było oczywiście tak tajemniczo, jak się spodziewaliśmy (a szczegóły można zobaczyć na zdjęciach).
    Następnie bez szlaku zdobyliśmy Włodarza i dotarliśmy do kolejnego kompleksu czyli "Osówki", mijając po drodze różne budowle naziemne, również należące do kompleksu, w tym tzw. Kasyno i różne bunkry. "Osówce" nie mogliśmy również przepuścić, i zaopatrzeni w żółte kaski "dozoru" (we "Włodarzu" niestety mieli tylko zielone), weszliśmy w głąb góry - co zostało udokumentowane na zdjęciach.
    Zdecydowaliśmy się na powrót do Walimia znowu bez szlaku, w większej części drogą asfaltową lub wyłożoną kocimi łbami, gdzie w pierwszej kolejności rzuciliśmy się do sklepu, bo wszyscy byli już trochę głodni. A po przyjeździe do Kowala, koło godziny szóstej, rozpoczęliśmy imprezę przy kominku - były kiełbaski (i inne rodzaje jedzenia, w tym płyny, niezbędne by uzupełnić niedobory w organizmie), dojechali lub doszli pozostali uczestnicy: koleżanka Wandzia, kolega Gienek i Gabi, którzy przywieźli kolejnego sympatyka KTG czyli Staszka, i to z gitarą (!), koleżanka Aśka z rodzinką, oraz państwo Beliniakowie z Radkiem Beliniakiem.
    Jak to zwykle na zakończeniach sezonu bywa, były tańce, hulanki i swawole.

    W niedzielę zdobyliśmy wspólnie Wielką Sowę, podczas wchodzenia trochę przypruszył nas śnieżek. Na wieżę udało nam się wejść bez problemu bo od 1 listopada jest dostępna bezpłatnie, widok był dość ograniczony ("na całej połaci śnieg"), a na koniec zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie (na wieczną rzeczy pamiątkę). Schodząc weszliśmy na herbatę (kawę, piwo itp.) do schroniska Sowa, gdzie udało nam się zobaczyć XIX-wieczne napsiy na ścianie byłego tarasu schroniska.
    Oczywiście przejeżdżając przez Walim nie mogliśmy się oprzeć i zwiedziliśmy trzeci kompleks podziemny "Rzeczka", i tam, pod kompleksem grupa definitywnie się pożegnała i wszyscy już na własną rękę rozpoczęli powrót do domu - w dość dużym pośpiechu, by zdążyć przed zamknięciem lokali wyborczych, i spełnić obywatelski obowiązek i zagłosować.
    Dziękuję wszystkim uczestnikom za przybycie w G.Sowie i udział w imprezie!

  

Test: Magda
Foto: Krótki